Dzień 5. Dużo radości

Większość dzisiejszego dnia można określić jako wielkie świętowanie. A to dlatego, że udało nam się uczestniczyć w święceniach diakonatu oraz prezbiteratu w diecezji Jinja.

I co ważne, pod wieloma względami wyglądały one trochę inaczej niż te u Nas. Przede wszystkim, co wielu pewnie podejrzewa lub wie, trwały one o wiele dłużej, bo aż ok4 godzin. A także nie odbywały się one w katedrze, a na placu należącym do jednej parafii. Wyjątkowości tej liturgii nadawało wplecenie lokalnych śpiewów i tańców, które nadawały wyjątkowego klimatu i z pewnością wpasowywały się w tutejszą kultury. Przeżywanie dzisiejszej Eucharystii było jednocześnie niesamowite jak i na swój sposób trudne, bo nie ukrywajmy jesteśmy przyzwyczajeni do innej formy mszy, ale jedną z trudności był także język, bo ku naszemu zdziwieniu całość nie była sprawowana po angielsku, a w większości w miejscowym języku – rusoga.

Kolejnym zaskoczeniem było wejście podczas trwania uroczystości Pani Minister – Justine Lumumba Kasule – która jak się później okazało poznała także kiedyś doktor Wandę Błeńską i z którą również po mszy udało się chwilę porozmawiać. Miłym akcentem było również, że biskup Charles Wamika wspomniał o Nas,  o Dokcie i o toczącym się procesie beatyfikacyjnym.

Jedną z rzeczy, którą zauważyliśmy i wzbudziła dużo niezrozumienia było to, że wiele miejscowych osób wszelkie śmieci wyrzuca bezpośrednio na ziemię, przez co wszystkie puste butelki, woreczki itp. są porozrzucane w wielu miejscach…

A po powrocie ze święceń, większość grupy ruszyła na podbój Jinji, chcąc bliżej poznać to jak wygląda życie na ulicach tego miasta. I właśnie dzisiaj bardzo odczuliśmy to jak odbierany jest tutaj „biały” człowiek, który często niestety utożsamiany jest z posiadaniem pieniędzy, przez co dla bezpieczeństwa staramy się jeszcze bardziej uważać na siebie nawzajem. Jednak była jedna sytuacja, gdzie podczas spacerowania weszliśmy w rozmowę z kilkoma lokalnymi osobami, którzy po pewnym czasie oczekiwali od nas pieniędzy. I aby w pewien sposób im umknąć, weszliśmy do niedawno otwartego muzeum kolei Ugandyjskiej. I wbrew pozorom, było to przedstawione w bardzo interesujący sposób, a największą atrakcją była możliwość „pobawienia się” kilkoma znajdującymi się tam rzeczami.

A co jeszcze dzisiaj było niesamowicie cenne? Spędzenie czasu przed kolacją z ojcem Sylwestrem i zaprezentowanie mu w Naszym wybitnym wykonaniu piosenek w języku polskim. I oczywiście nie można zapomnieć o tym, że wieczorem udało nam się spróbować jackfruit, zwanym w języku polskim chlebowcem. I można śmiało powiedzieć, że jest to nietypowy owoc.

Kasia

5 thoughts on “Dzień 5. Dużo radości

  1. Dzięki za wieści ugandyjskie!
    Dzień świeceń zawsze jest radosny! 🙂 Nie ma co się dziwić, że radość trwa długo….,
    a to, że na placu, to chyba bardziej podkreśla wychodzenie Kościoła z murów…
    w Zielonej Górze mieliśmy wczoraj (w konkatedrze )święcenia biskupie – pomyślałam, że może daleko w Ugandzie wyświęcony jakiś młody człowiek to przyszły biskup :).
    O ile muzeum kolejnictwa potrafię sobie wyobrazić, to na zdjęcia chlebowca czekam z zainteresowaniem, myślę, że nie tylko ja 😉

  2. Pozdrawiam serdecznie z zapewnieniem modlitwy. Pamiętam dzień święceń mojego syna , Marcina.Tak…to zawsze radość.Iwona z róży św.Matki teresy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.